Strona główna
🠒
Blog
🠒
Dwaj gracze, jeden region. Brytyjsko-amerykańska walka o Bliski Wschód. Recenzja książki Jamesa Barra, „Władcy pustyni”

Dwaj gracze, jeden region. Brytyjsko-amerykańska walka o Bliski Wschód. Recenzja książki Jamesa Barra, „Władcy pustyni”

Książka Jamesa Barra należy do tych publikacji, które wprowadzają pewnego rodzaju ferment tam, gdzie przez lata panował intelektualny komfort.

Komfort polegający na powtarzaniu kilku wygodnych schematów: że Bliski Wschód to region „odwiecznych konfliktów”, że wszystko można wyjaśnić zimnowojennym starciem Wschodu z Zachodem, że Zachód działał według spójnej, dalekosiężnej strategii. Barr te schematy rozbija – i robi to bez zbędnych ozdobników – konsekwentnie i skutecznie.

O nieuchronności wydarzeń i reaktywności polityki

Już na poziomie konstrukcji książki widać, że autor nie chce pisać klasycznej syntezy. Nie interesuje go „wszystko”, tylko pewien kluczowy moment – okres po II wojnie światowej – potraktowany jako punkt zwrotny. To właśnie wtedy, do roku 1967, rozstrzygają się procesy, które do dziś determinują sytuację regionu. I co ważne: Barr nie opisuje ich jako nieuchronnych. Wręcz przeciwnie – pokazuje, że były efektem konkretnych decyzji, często podejmowanych w warunkach presji, niepewności i zwyczajnej niewiedzy.

W tym tonie osadza nas już sama przedmowa do polskiego wydania – skądinąd bardzo estetycznego, wydawnictwa Prześwity – autorstwa Michała Nowaka. Jej największą zaletą jest wyraźne zasygnalizowanie Czytelnikowi przesunięcia akcentu: zamiast wielkich idei – pragmatyzm; zamiast moralnych racji – kalkulacja; zamiast „historii koniecznej” – „historia możliwa”, zależna od wyborów i ich konsekwencji. Nowak także trafnie zauważa, że decyzje brytyjskich i amerykańskich polityków były w dużej mierze determinowane przez czynniki wewnętrzne: sytuację gospodarczą, presję wyborczą, potrzebę utrzymania poparcia. To ważne przypomnienie, bo często zdarza nam się zapomnieć, że polityka zagraniczna jest w istocie przedłużeniem polityki krajowej.

Jak w soczewce widać te wszystkie kwestie w przywołanej przez Autora anegdocie, z udziałem Anthony’ego Edena i Enocha Powella. Można ją nazwać nawet czymś w rodzaju intelektualnego skrótu książki. Powell, wskazując na Amerykanów jako głównego przeciwnika Wielkiej Brytanii na Bliskim Wschodzie, formułuje diagnozę, która dla wielu jemu współczesnych była nie do przyjęcia – w tym dla ówczesnego ministra spraw zagranicznych Zjednoczonego Królestwa. Eden – jak sam przyznaje na emeryturze – zrozumiał dopiero po czasie, co miał na myśli „drogi Enoch”. I właśnie to „po czasie” jest jednym z najważniejszych motywów książki Barra: polityka bardzo często działa w trybie reaktywnym, dopiero po rozpoznaniu rzeczywistości.

O głównej osi narracji – brytyjsko-amerykańska gra polityczna

Centralna teza książki jest więc jasna, wszak zakomunikowana już w podtytule – Bliski Wschód w drugiej połowie XX wieku był przede wszystkim polem rywalizacji między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi. Związek Radziecki oczywiście odgrywa swoją rolę, ale – w ujęciu Barra – często mniejszą, niż sugerowałyby to dotychczasowe opracowania. To przesunięcie perspektywy jest jednym z największych atutów książki, bo zmusza do przemyślenia podstawowych kategorii, jakimi opisywana jest – czy była – historia tego regionu.

Autor bardzo wyraźnie rysuje asymetrię między głównymi aktorami. Wielka Brytania wchodzi w okres powojenny jako imperium już wyraźnie osłabione – gospodarczo wyniszczone, politycznie zmęczone, mentalnie przywiązane do własnej przeszłości. Wśród wartych wspomnienia wątków książki nie może zabraknąć właśnie analizy tej „imperialnej mentalności”, która utrudniała brytyjskim elitom realistyczną ocenę sytuacji. Jak wynika z narracji Barra, problemem nie był tylko brak zasobów, ale także – poniekąd – brak zdolności do przyjęcia do wiadomości, że epoka imperium dobiega końca.

W tym sensie książka jest nie tylko historią Bliskiego Wschodu, ale również studium upadku mocarstwa. Upadku, który nie dokonuje się nagle, lecz rozciąga się w czasie i jest pełen momentów zawahania, błędnych decyzji i nieudanych prób ratowania pozycji. Barr pokazuje, że Brytyjczycy długo wierzyli, iż są w stanie utrzymać kontrolę nad regionem – czy to przez bezpośrednią obecność, czy poprzez system zależności politycznych i gospodarczych. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te założenia.

Z drugiej strony mamy Stany Zjednoczone, które wchodzą do gry z innym zestawem narzędzi. Barr przekonująco pokazuje, że Amerykanie początkowo działali bardziej elastycznie i pragmatycznie, koncentrując się na instrumentach gospodarczych, a nie na bezpośredniej kontroli politycznej. Kluczową rolę odgrywa tu ropa naftowa, która staje się nie tylko surowcem, ale fundamentem całej układanki geopolitycznej.

W jednym z bardziej znaczących fragmentów autor podkreśla, że dochody z ropy realnie wpływały na wszystko, co zdarzyło się po 1947 roku na Bliskim Wschodzie. To zdanie brzmi jak truizm, ale Barr nadaje mu konkretne znaczenie, pokazując mechanizmy, które za nim stoją: walkę o koncesje, rywalizację między firmami, napięcia między rządami a korporacjami, rosnącą świadomość państw regionu o posiadaniu zasobu o ogromnej wartości strategicznej.

W tym kontekście szczególnie interesująco wypada przykład Arabii Saudyjskiej i działalności Aramco. Barr pokazuje, jak zmiana modelu podziału zysków – decyzja wydawałoby się czysto ekonomiczna – miała daleko idące konsekwencje polityczne. Nagły przypływ środków finansowych wzmocnił lokalne elity, ale jednocześnie przyczynił się do destabilizacji regionu i stworzył precedens, który trudno było kontrolować.

O narracji i ograniczeniach

Dużym atutem książki jest sposób, w jaki Barr prowadzi narrację. Autor ma wyraźne wyczucie dramaturgii – potrafi budować napięcie, operować anegdotą, wprowadzać postaci w sposób, który nadaje im realny wymiar. Dzięki temu książka nie jest suchym wykładem historii, lecz żywą opowieścią. Mamy tu najważniejszych polityków, szpiegów, tajne operacje, polityczne intrygi, zakulisowe rozmowy. Można rzec, że wszystkie te elementy, które sprawiają, że książki Dana Browna, Roberta Harrisa, czy innych twórców thrillerów czyta się tak dobrze.

Co ważne, ta atrakcyjność narracyjna nie odbywa się kosztem rzetelności. Barr opiera się na solidnej bazie źródłowej i wyraźnie kontroluje materiał, którym operuje. Nie ma tu wrażenia chaosu czy przypadkowości – przeciwnie, całość jest dobrze skomponowana, a kolejne wątki logicznie się rozwijają.

Nie oznacza to jednak, że książka jest wolna od ograniczeń. Najbardziej oczywistym jest perspektywa, którą przyjmuje autor. Skupienie się na rywalizacji anglo-amerykańskiej sprawia, że lokalni aktorzy – państwa regionu, ruchy narodowe, przywódcy tacy jak Gamal Abdel Nasser – pojawiają się głównie jako element większej gry. Ich sprawczość jest obecna, ale nie zawsze wyeksponowana.

Z jednej strony można to uznać za słabość – uproszczenie obrazu regionu. Jednak z drugiej strony jest to świadomy wybór interpretacyjny. Barr nie pisze „historii Bliskiego Wschodu”, lecz historię konkretnej rywalizacji. I w tym zakresie pozostaje konsekwentny.

Największą wartością książki jest jednak to, że zmusza do myślenia. Po jej lekturze trudno wrócić do prostych wyjaśnień i wygodnych schematów. Bliski Wschód przestaje być abstrakcyjnym problemem, a zaczyna jawić się jako rezultat konkretnych decyzji politycznych – podejmowanych często daleko od samego regionu.

Podsumowując, książka „Władcy pustyni” to jedna z ciekawszych popularnonaukowych publikacji dotyczących Bliskiego Wschodu dostępnych na polskim rynku. Łączy przystępność z analityczną głębią, atrakcyjną narrację z rzetelną argumentacją. To lektura, która nie tylko dostarcza wiedzy, ale też porządkuje sposób myślenia o geopolityce.

Mapa strony
© 2025, Instytut Badań nad Turcją
crossmenu